Płyta Jubileuszowa


Śpiewnik Jubileuszowy

Saskia

SASKIA – Pod wpływem fascynacji muzyką poetycką i folkową, ale przede wszystkim z powodu rodzącej się pasji, jaką stało się wspólne muzykowanie, przyjaciele – Mariusz Nikoniuk i Adam Łokieć – postanowili założyć zespół. W niedługim czasie dołączyła do nich Olga Jaguś (obecnie Stępień) oraz Marcin Dudek i tak oto w sile trzech gitar i żeńskiego wokalu zaczęli dawać pierwsze “koncerty”. Początkowo występowali, gdzie się tylko dało – od oaz przez internaty, knajpki, aż po chatkę studencką na Rogaczu, z którą się zaprzyjaźnili.

Nastąpiły pierwsze zmiany, z zespołem pożegnał się Adam, a niedługo potem jego miejsce zajął Dariusz Anikiel, wzbogacając instrumentarium o gitarę basową. Za namową bywalców Rogacza zespół zaczął jeździć na festiwale, początkowo ze zmiennym szczęściem. Skład ulegał dalszym przeobrażeniom, odszedł Marcin by założyć własną grupę. Przybyła natomiast skrzypaczka Agata Niejodek (obecnie Kiwacka), osoba bardzo energiczna i wyróżniająca się największą ogładą muzyczną, co pozostałych zmotywowało do większego wysiłku. Z kolei Olgę zastąpiła Patrycja Hudzik (obecnie Rusek), którą początkowo zwerbował do swojego zespołu Marcin. Więcej informacji o grupie SASKIA na stronie www.grupasaskia.pl

Na pytania w imieniu grupy SASKIA odpowiada Patrycja Rusek, wokalistka.

Kiedy i jak zaczęła się Państwa przygoda z BAZUNĄ?

To chyba było tak… W 1999 r. Fiatem 126P w trójkę: Darek, Patrycja i Mariusz, jako kierowca i właściciel pojazdu, pomknęliśmy z południa na północ. Daliśmy się porwać przygodzie, piękni i młodzi, i nie spiesząc się zbytnio a smakując chwile wolności od obowiązków szkolnych i pracowniczych zostaliśmy zmuszeni do przenocowania gdzieś po drodze. Zjeżdżając w las złapaliśmy gumę, odkryliśmy też inne „atrakcje”, których po nocy nie było widać, a które zmusiły nas do tego, by bardzo wczesnym rankiem wyruszyć już prosto na Bazunę. I tam dopiero przygoda rozpoczęła się na całego. Co więcej, jak na to szerzej spojrzeć, trwa do dziś, bo sporo ludzi/ zespołów, które poznaliśmy wtedy i na kolejnych Bazunach zapadło w nasze serca i wciąż przebywa we wdzięcznej naszej pamięci. Saskiowe piosenki chyba się wówczas spodobały, co bardzo nas podbudowało i zmotywowało do dalszej pracy. Nie wyróżnienia czy nagrody jednak były najważniejsze – raczej atmosfera i jakieś takie nitki porozumienia, które trudno opisać słowami, bo wystarczyło czasem jedno spojrzenie, gest, dźwięk, by z drugim człowiekiem zrozumieć się na najgłębszym poziomie i – trwaj chwilo, jesteś taka piękna – zarwać wszystkie noce, wywalczyć kolejny dzień urlopu i przedłużyć te spotkania i tę przygodę ile tylko się da.

Co charakterystycznego widzą Państwo w tym Przeglądzie?

Niestałość lokalizacyjną, ten wędrowny charakter. Cudowne jest pytanie: „A gdzie w tym roku na Bazunę?”. Mam wrażenie, że to jakoś bardziej sprzyja spotkaniom z ludźmi, wspólnemu byciu, współuczestnictwu w tym, co się dzieje. Co jeszcze? Sposób nagradzania – przede wszystkim piosenki, potem zespoły. To jest chyba najbardziej sprawiedliwy patent :)

Dla mnie BAZUNA to …

…Marek Skowronek, wobec którego nasza sympatia i wdzięczność jest trudna do wyrażenia. Poza tym Bazuna to często takie miejsca i zakątki Polski, w które sami prędko byśmy nie dotarli. Z naszą stratą oczywiście :)

To także spotkania i ludzie, bez których nasze życie byłoby dużo uboższe, to cudowny czas naszej beztroskiej młodości, radości wspólnego muzykowania w knajpkach Trójmiasta, na ulicach Gdańska w czasie Jarmarku św. Dominika (także za kromkę chleba ze smalcem :) ), w toruńskim Domu Muz, Kazimierzu Dolnym itd….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Comment validation by @